Relacja wolontariusza z rocznego projektu w Estonii!

W Estonii spędziłem 12 miesięcy na wolontariacie EVS. Pracowałem w niewielkim Viljandi, na południu kraju. Miasto reklamuje się jako 6-te co do wielkości w Estonii, a mieszka w nim zaledwie 17 tysięcy ludzi. Swój projekt odbywałem w Centrum Młodzieżowym (Viljandi Avatud Noortetuba) jako pracownik młodzieżowy, organizator wydarzeń oraz wsparcie dla pozostałych współpracowników.

Estonię z pewnością mogę polecić, jako miejsce na idealny projekt wolontariacki. W Centrum Młodzieżowym zawsze mogłem liczyć na pomoc znajomych. Do moich codziennych obowiązków należała opieka nad młodzieżą przychodzącą po szkole do naszego Centrum w godzinach od 14 do 20 wieczorem. Ponadto uczyłem niewielkie grupki dzieci języka angielskiego i rosyjskiego. Raz w miesiącu organizowałem Wieczorki Kulturowe, na które zapraszałem innych wolontariuszy EVS, aby opowiedzieli o swoim kraju oraz ugotowali tradycyjną potrawę narodową. Po pewnym czasie razem z koleżanką z pracy stworzyliśmy ideę „Nocy Planszówkowych”, kiedy to raz w miesiącu Centrum było otwarte do późna i mogli przychodzić nastolatkowie, studenci oraz rodziny, aby pograć w coraz to ciekawsze gry planszowe.

Ponieważ Centrum Młodzieżowe przynależało do Miejskiego Domu Kultury (Sakala Keskus), byłem również angażowany w projekty odbywające się w innych miejscach. M.in. organizowałem przy współpracy z Galerią Sztuki Naiwnej (Kondase Keskus) „Polski Dzień”, kiedy to mieszkańcy miasteczka mogli przyjść, obejrzeć polski film, zagrać w interaktywną grę, wziąć udział w warsztatach manualnych oraz na koniec spróbować polskiej kuchni.

Viljandi to urocze i bardzo przytulne miasteczko. Choć zdaje się małe, ale znajduje się w nim wszystko, czego potrzeba człowiekowi: sklepy, bary, kawiarnie, teatr, kino. Niezwykle dużo szczęścia miałem, gdy się okazało, że mieszkam w prawdziwej willi w zabytkowym centrum miasta. Mieszkać w sąsiedztwie drewnianych kamienic, średniowiecznego kościoła, ruin zamku i rzut kamieniem od jeziora? To jest możliwe tylko tam!

EVS to czas, kiedy nie tylko się pracuje na rzecz lokalnej społeczności, ale także wiele podróżuje. Czasu na wędrówki i poznawanie Estonii było pod dostatkiem. Mieszkając na prowincji kraju poznałem, że Estonia to nie tylko Tallinn. Niezwykle pięknym i urokliwym miastem jest także Tartu. Każde, nawet najmniejsze miasteczko, może skrywać wiele ciekawostek, drewnianych domów, zabytkowe dwory czy oszałamiającą przyrodę. Ta ostatnia w tym kraju jest wyjątkowo dzika. Estonia jest jednym z najbardziej zalesionych krajów Europy, a ponadto czwartym na świecie najbardziej zabagnionym krajem na świecie! Mokradła, bagna, wrzosowiska dominują w krajobrazie, a w trakcie moich 12 miesięcy mogłem je odwiedzić kilkukrotnie podczas szkoleń, wspólnych wyjazdów czy na własną rękę. Zresztą nie trzeba daleko się udawać, aby poczuć zapach tajgi, czy wypocząć nad jeziorem. W wielu miejscach są wybudowane specjalne szlaki turystyczne, altany, miejsca na ognisko i biwak. Podczas EVS-a kilkakrotnie miałem możliwość nocować pod namiotem i aktywnie spędzać czas na łonie przyrody.

Decyzja o wyborze projektu była dość przypadkowa. Miałem wiele obaw i wątpliwości. Trochę żałowałem, że inny (wtedy jeszcze myślałem, że lepszy) projekt nie doszedł do skutku. Ale nie żałuję ani trochę tej decyzji. Czuję, że poznałem inną kulturą, inny język, spojrzałem na ludzi w szerszym kontekście i zrozumiałem wiele, jak to jest być częścią międzynarodowej społeczności wolontariuszy. Pokochałem Estonię i na długo wiele „estońskich nawyków” we mnie zostanie. A teraz pora tylko odkładać pieniądze na kolejne wakacje, które na pewno spędzę w tym ugrofińskim  kraju.

Więcej widoków i relacji z Estonii można przeczytać na moim blogu: www.sadeckiwloczykij.eu. Zapraszam!

Jakub Zygmunt